Sprawozdanie maj 2018

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
1-31 maja 2018
Liczba zgłoszeń: 21
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 5
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 10
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 6

Rodzice na sprawie w sądzie rodzinnym dowiedzieli się nieoczekiwanie, że muszą odprowadzić dziecko do rodziny zastępczej z powodu nie realizacji obowiązku szkolnego. Podczas odczytania postanowienia sądu rodzice słyszeli pierwsze zdania, później na skutek szoku, nie byli w stanie zrozumieć co sędzia do nich mówi. Nie usłyszeli także, że mają 7 dni na złożenie zażalenia. Kiedy zgłosili się do Fundacji już było po terminie zażalenia. Czternastoletnia córka była przerażona perspektywą zamieszkania w rodzinie zastępczej. Dziewczynka leczy się psychiatrycznie, od marca tego roku jest nauczana w toku indywidualnym. Wcześniej często opuszczała lekcje ze względu na stan zdrowia. Szkoła zarzuca dziewczynce, że nie odrabiała lekcji, ona tłumaczyła to nadmiarem nauki. Pedagog podważa diagnozę psychiatry, nie widzi cech depresyjnych u uczennicy. Według szkoły brak realizacji obowiązku szkoły jest oznaką demoralizacji dziewczynki. Oprócz negatywnych opinii, są również bardzo dobre. Nauczyciele nie mają zastrzeżeń do zachowania dziewczynki, uczennica słucha poleceń. Rodzicom w dokumentach zarzuca się błędy wychowawcze: „ zbyt przyjacielskie relacje matki z córką”.
Sąd postanowił umieścić dziewczynkę w rodzinie zastępczej do czasu zakończenia postępowania. Rodzice oponowali, gdyż zdają sobie sprawę jak taka zmiana rodziny może wpłynąć na stan psychiczny chorego dziecka. Pierwszy termin wskazany przez Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie na odprowadzenie córki rodzice nie dotrzymali, zadzwonili do Fundacji z prośbą o pomoc. Dzięki pomocy Fundacji udało się wstrzymać toczące się postępowanie dot. umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej. Z pomocą koordynatora Telefonu Wsparcia rodzice zwrócili się na piśmie do sędziego o unieważnienie decyzji. Uzasadniając powołali się na zebrane opinie dziecka świadczące o sukcesach szkolnych, chociażby wyróżnienie za występy teatralne, na szczególną więź z młodszym rodzeństwem i fakt że nikt tak nie zaopiekuje się dzieckiem jak rodzice biologiczni. Sędzia przychylił się do prośby rodziców, radość była ogromna. Rodzice byli niezmiernie wdzięczni Fundacji, że nie pozwoliliśmy rozłączyć ich z ukochaną córką.

Do Fundacji zadzwoniła mama piętnastoletniego chłopca. Szkoła zgłosiła rodzinę do sądu. Rodzice nie mają problemów z dzieckiem, jest spokojnym wrażliwym chłopcem. Kłopoty pojawiają się dopiero w szkole. Chłopiec nie jest lubiany, według rodziców dlatego że jest za spokojny. Jest pod opieką Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej. Na podstawie opinii psychologa z poradni wymagania edukacyjne powinny być dostosowane do indywidualnych potrzeb psychofizycznych i edukacyjnych ucznia. Chłopiec uczy się w gimnazjum w rejonie, do którego nie chciał iść, ale zabrakło mu 2 punktów żeby kształcić się w wymarzonej placówce.
Pedagog szkolny uznała, że chłopiec radzi sobie źle i zgłosiła rodzinę do sądu rodzinnego. We wniosku szkoły do sądu rodzinnego czytamy, że mama spóźnia się na zebrania, a tata dziecka wyjechał za granice do pracy, zamiast zajmować się synem. Sąd wystąpił do szkoły o opinię o uczniu i otrzymał trzy różne głosy. Dyrektor szkoły widzi poprawę w zachowaniu ucznia, wychowawca nie widzi problemu w zachowaniu ucznia, a pedagog nie widzi poprawy. Kurator orzekł, że rodzina funkcjonuje prawidłowo.
Rodzina podnosi kwestię, że gdy po szkole rozeszła się wieść o toczącej się sprawie w sądzie rodzina jest stygmatyzowana. Chłopca przerosła cała sytuacja i prawdopodobnie pojawiła się depresja. Sąd zlecił badanie chłopca przez biegłego psychiatrę. Rodzice ukończyli warsztaty umiejętności rodzicielskiej chcąc wykazać sądowi, że bardzo kochają syna i zależy im na szybkim zakończeniu tej absurdalnej sytuacji. Rodzice muszą podjąć wiele wysiłku żeby dziecko realizowało obowiązek szkolny, bo bardzo niechętnie chodzi do szkoły. Rodzice chcieli zatrudnić adwokata, ale ostatecznie zdecydowali się na pomoc Fundacji. Sprawa jest monitorowana przez nas, kierujemy kolejnymi krokami rodziców w kierunku zakończenia sprawy. Rodzina czeka na termin badania syna przez biegłego sądowego.

Sprawozdanie kwiecień 2018

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
1-30 kwietnia 2018
Liczba zgłoszeń: 20
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 4
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 10
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 6

Opis wybranych spraw:

Rodzina z trójką dzieci zwróciła się o pomoc do Fundacji w rozwiązaniu konfliktu ze szkołą dotyczącego najstarszego, dziesięcioletniego syna. Chłopiec posiada orzeczenie i jest pod opieką specjalistów. Niechętnie uczęszcza do szkoły, przez pół roku miał indywidualne nauczanie, teraz ponownie wrócił do kolegów. Problemy zaczęły się kiedy we wrześniu w szkole pojawiła się nowa pedagog. Nie znając rodziny i schorzenia dziecka, zgłosiła rodzinę do Ośrodka Pomocy Społecznej o wgląd w rodzinę z powodu agresywnych zachowań chłopca. Wezwała mamę do szkoły i zażądała dokumentacji medycznej od psychiatry. Wystraszona kobieta zadzwoniła do Fundacji z prośbą o wyjaśnienie jakie prawa jej przysługują i jak może się bronić. Koordynator wytłumaczył mamie, że szkoła nie ma prawa żądać danych wrażliwych i przygotował mamę do spotkania z pracownikiem socjalnym. Okazało się, że sprawozdanie z wywiadu środowiskowego jest bardzo korzystne dla rodziny. Wychowawca szkolny syna również bardzo dobrze ocenia rodziców. Mama bierze udział we wszystkich zebraniach i uroczystościach szkolnych. Z pedagog jest bardzo trudny kontakt, oskarża matkę o brak współpracy w związku z odmową dostarczenia dokumentacji medycznej. Fundacja wspólnie z mamą przygotowuje pismo do dyrekcji szkoły w sprawie niekompetentnych działań pedagoga. Mama po naszej interwencji i wsparciu jest spokojniejsza o los swej rodziny.

Kolejna historia ma swój początek w szkole. Chłopiec realizował swoją pasję jaką była piłka nożna w sportowym gimnazjum. W klasie drugiej dodatkowe zajęcia z piłki przeniesiono z terenu szkoły do innej miejscowości co znacznie mu utrudniło dojazdy. Chłopiec zrezygnował z dodatkowych zajęć z piłki. Trener zagroził mu nieklasyfikowaniem co jeszcze bardziej zniechęciło go do treningów, a także do uczęszczania do szkoły. Chłopiec przestał interesować się piłką, nie oglądał już meczy, nie wychodził z domu i roztył się. Kiedy rodzina została zgłoszona do Ośrodka Pomocy Społecznej przez szkołę w celu przeprowadzenia wywiadu środowiskowego rodzice zmienili synowi placówkę. W nowej szkole dzieci wyśmiewały się z tuszy chłopca, co spowodowało zaniechanie dalszego uczestnictwa w zajęciach szkolnych. Psychiatra zdiagnozował fobię szkolną i na podstawie badań orzeczono indywidualne nauczanie. W międzyczasie odbyła się sprawa w sądzie rodzinnym, rodzina została objęta nadzorem kuratora oraz przebadana przez Opiniotwórczy Zespół Sądowych Specjalistów. Według specjalistów całej sytuacji winni są rodzice ponieważ wykazują nadopiekuńczą postawę wobec dziecka. Psychologowie sądowi orzekli, że aby chłopiec skutecznie podjął naukę, należy odizolować go od niekorzystnych działań wychowawczych rodziców poprzez umieszczenie w zamkniętym ośrodku terapeutyczno-leczniczym. Na kolejne posiedzenie sądu kazano rodzicom pojawić się z synem. Ku zaskoczeniu rodziców pod salą sądową czekała policja wezwana przez sędziego w celu dowiezienia chłopca do ośrodka terapeutyczno-leczniczego. Warto podkreślić, że brak realizacji obowiązku szkolnego często traktowany jest przez sądy jak demoralizacja dziecka, niezależnie od przyczyn takiego stanu rzeczy. Na sali sądowej w trakcie rozprawy policjanci zakuli chłopca w kajdanki i wyprowadzili do radiowozu. Chłopiec nigdy wcześniej nie miał do czynienia z policją, jedynym jego wykroczeniem było nie chodzenie do szkoły. Rodzice zrozpaczeni skontaktowali się z Fundacją. Koordynator interweniował w sądzie, mama miała problemy z uzyskaniem akt sprawy, żeby zapoznać się z decyzją sądu. Rodzice zrezygnowali z prawnika, który źle prowadził sprawę, od tej pory byli w kontakcie jedynie z Fundacją. Chłopiec znalazł się wśród bardzo chorych dzieci, lekarze nie rozumieli powodu umieszczenia dziecka w ośrodku, ponieważ chłopiec nie wymagał żadnego leczenia. Jedyną potrzebą było skuteczne egzekwowanie realizacji obowiązku szkolnego. Mama jest w codziennym kontakcie z fundacją, wspierana we wszystkich działaniach dążących do powrotu dziecka do rodziców. Sukcesem wspólnych poczynań była zgoda sądu na urlop chłopca w domu na okres świąt wielkanocnych. Lekarze bardzo niechętnie wypuszczają chłopca na przepustki nie kryjąc, że powodem jest utrata funduszy za dni kiedy pacjenta nie ma w ośrodku. Trwa walka o powrót chłopca do rodziny, dalsze przebywanie wśród dzieci uzależnionych i z poważnymi zaburzeniami może tylko pogorszyć jego stan. Taką opinię przedstawił lekarz prowadzący chłopca zanim został umieszczony w ośrodku. Nieugięta postawa rodziców pozwala patrzeć z optymizmem na dalszy przebieg sprawy.

Sprawozdanie marzec 2018

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
1-31 marca 2018
Liczba zgłoszeń: 16
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 3
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 8
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 5

Szczegółowy opis wybranych historii:

Rodzina z trójką dzieci (5, 3 i 2 lata) od ponad roku jest nadzorowana przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej. Rodzina jest po trudnych doświadczeniach, gdyż dziewczynka urodziła się z wadą serca i cudem udało się ją uratować dzięki operacji w Niemczech. Później rodzina przeżyła także konieczność przeprowadzki na drugi koniec Polski a w końcu brak pracy. Z tego powodu zgłosiła się do MOPS po pomoc finansową.
Rodzina relacjonuję, że:
Pracownik socjalny widząc warunki mieszkaniowe zaproponował asystenta rodziny, który miał pomóc rodzinie w stopniowej poprawie sytuacji. Niestety wsparcie asystenta ograniczało się do pisania notatek o braku łazienki, niewykończonych pokojach. Ojciec pracował, remontował dom do którego rodzina się wprowadziła i słyszał wciąż, że za mało się stara. Rodzina przekazała nawet, że matka była namawiana do rozstania się z ojcem dzieci, ze względu na jego niezaradność. Asystent nakazał też matce zapisać dwójkę dzieci do przedszkola. Rodzina mieszkała na wsi, więc matka zmuszona była budzić o 5 rano maluchy i prowadzić na PKS, którym dojeżdżała do przedszkola. Codzienne podróże były bardzo męczące, szczególnie dla dziecka po trzech operacjach serca. Dzieci chorowały i nie chciały chodzić do przedszkola, wolały pozostać z mamą w domu. Asystent sprawdzał natomiast czy dzieci na pewno są w przedszkolu. Rodzina miała dosyć współpracy z panią asystent. Wówczas ta poinformowała rodziców, że jeśli rodzina zrezygnuje z jej pomocy to złoży wniosek i sąd im nakaże przyjmować ją w domu. Kiedy matka złożyła rezygnację z asystenta, spełniły się groźby. Po dwóch miesiącach w domu pojawił się kurator. W opisie sprawozdania czytamy: „mieszkanie zastano niezbyt czyste, panował nieporządek, zabawki porozrzucane po pokoju . W ramach prac remontowych zostało założone centralne ogrzewanie, zostały wymienione okna, drzwi wejściowe, wszędzie zrobiono wylewki, w pokojach ściany zostały wyłożone plastikowymi panelami. W pokoju dzieci mają osuszacz powietrza.(…) Z informacji wychowawczyni (czteroletniej) córki wynika, że małoletnia bardzo nieregularnie uczęszcza na zajęcia lekcyjne (tu wymienione wszystkie nieobecności w poszczególnych miesiącach), a małoletnia (niespełna 3 letnia) córka praktycznie w ogóle nie chodzi do przedszkola. Matka posiada zaległość w opłatach za posiłki w wysokości 27,25 złotych”.
Dodajmy, że zarzuty postawiono mimo iż nauka w przedszkolu jest prawem a nie obowiązkiem.
Rodzice oczekując na termin rozprawy przygotowują się wraz z Fundacją do posiedzenia sądu.

W marcu po dwóch latach współpracy z Fundacją pani Agnieszka z Łodzi odzyskała trójkę dzieci. Matka widząc swoją bezradność wobec sądu i urzędników, zgłosiła się do Fundacji o pomoc. Dopiero od nas dowiedziała się, że wszyscy urzędnicy bazują na jej nieznajomości prawa. Dzięki pomocy Fundacji po raz pierwszy zobaczyła w sądzie akta. Dyrektorka rodzinnego Domu Dziecka konsekwentnie utrudniała kontakty z dziećmi. Mama myślała, że nic w tej sprawie nie może już zrobić. Koordynator Telefonu Wsparcia pomógł Pani Agnieszce, aby decyzja sądu bezwzględnie była realizowana. Od nas dowiedziała się, że matka zastępcza, bezprawnie przyjeżdża do niej do domu kontrolując warunki w jakich mieszka i „jak się prowadzi”. Rozmowy telefoniczne mamy z dziećmi były prowadzono w trybie głośno-mówiącym, a tym samym kontrolowane przez rodzinę zastępczą. Kiedy dzieci żaliły się mamie, rozmowa była przerywana, a rodzice zastępczy mówili, że to kłamstwo. Interwencja Fundacji sprawiła, że dzieci mama mogła przywozić do domu na weekendy. Mama dowiedziała się od nas, że ma prawo uczestniczyć w wizytach lekarskich, poznać lekarzy, którzy prowadzą leczenie dzieci i być z nimi w kontakcie, spotykać się z wychowawcami w przedszkolu, po prostu aktywnie uczestniczyć w wychowywaniu dzieci.
Mama podjęła za radą Fundacji zgodną współpracę z łódzkim MOPS-em, asystentem o którego sama poprosiła, z Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie. Walczyła z całych sił o dzieci, nie zgadzając się z ograniczeniem władzy rodzicielskiej. Chciała udowodnić urzędnikom, że potrafi stworzyć dzieciom ciepły, pełen miłości dom. Wywiady środowiskowe kuratora i pracownika socjalnego były bardzo pozytywne. Mimo to sąd rodzinny nadal twierdził, że matka nie poczyniła żadnych kroków w kierunku odzyskania dzieci. Fundacja również zaangażowała się w postępowanie sądowe uczestnicząc w sprawie i przedstawiając swoje stanowisko stanowiące pomoc przy rozstrzyganiu przez Sąd stanu faktycznego w jakim znajdowała się pani Agnieszka. Dopiero po zmianie sędziego zdecydowano o powrocie dzieci do matki, po czterech latach rozłąki. Radość była ogromna mamy i dzieci. Zdaniem sędziego dzieci nie powinny były w ogóle trafić do rodzinnego domu dziecka, nie było przesłanek aby odbierać dzieci matce.

Mama ośmioletniego chłopca z zespołem Aspergera z Warszawy skarży się, że jest straszona przez szkołę integracyjną możliwością zgłoszenia do sądu rodzinnego jeśli nie podda dziecka leczeniu psychiatrycznemu w szpitalu. Po konsultacji z naszą Fundacją mama zdecydowała się pojechać z dzieckiem do szpitala. Lekarz po przebadaniu chłopca nie widząc potrzeby umieszczania dziecka w szpitalu odesłał go do domu. Następnego dnia mama dostarczyła zaświadczenie ze szpitala, że stosując się do zaleceń szkoły była z dzieckiem w szpitalu i nie ma wskazań do leczenia szpitalnego. Niestety dyrekcja szkoły nie była zadowolona z przebiegu sytuacji i kazała mamie jechać do kolejnego szpitala. Tam lekarz po zbadaniu chłopca również nie znalazł podstaw do umieszczenia go w szpitalu. Szkoła mimo, że jest szkołą integracyjną, nie realizuje zaleceń poradni psychologiczno pedagogicznej i nie radzi sobie z zachowaniem ucznia, straszy mamę ograniczeniem władzy rodzicielskiej poprzez sąd rodzinny. Na razie po interwencji fundacji udało się zatrzymać działania szkoły na szkodę rodziny. Monitorujemy sytuację i jesteśmy w kontakcie z mamą.

Sprawozdanie luty 2018

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
1-28 luty 2018
Liczba zgłoszeń: 16
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 4
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 7
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 5

Szczegółowy opis wybranych historii:
Ojciec czwórki dzieci zwrócił się do Fundacji, zaniepokojony kierunkiem działań szkoły wobec jego ośmioletniego syna, który ma problemy z integracją w klasie. Jest chłopcem wrażliwym, często reagujący płaczem na agresywne zachowania kolegów. Uczniowie najbardziej dokuczają mu na jednej z lekcji religii, na której nauczyciel nie radzi sobie z klasą. O całej sytuacji została zawiadomiona pedagog szkolna. Przeprowadziła rozmowę z chłopcami i przyjęła wersję, że to chłopiec prowokuje wszystkie konflikty i jest winny wszystkim złym zachowaniom kolegów.
Ojciec zwrócił uwagę na fakt, że wychowawca nie ma wsparcia ze strony pedagog w rozwiązaniu konfliktów i poprawy sytuacji chłopca, który jest ofiarą w konfliktach. Rodzice uważają, że ponieważ chłopiec jest płaczliwy, może to irytować kolegów, ale nie usprawiedliwia to obojętnej postawy przedstawiciela szkoły wobec agresji z jaką się spotyka dziecko. Po interwencji Fundacji, doszło do porozumienia z pedagog i zostało zorganizowanie spotkanie z rodzicami krzywdzonego chłopca. Po rozmowie z przedstawicielami szkoły została ustalona współpraca rodziców z wychowawcą klasy i pedagogiem. Jednym z elementów współpracy jest prowadzona diagnostyka chłopca w poradni psychologiczno pedagogicznej. Rodzice pozostają w stałym kontakcie z Fundacją.

W lutym Fundacja zajmowała się sprawą rodziców, którzy w szpitalu położniczym na Żelaznej przywitali dwoje nowonarodzonych chłopców. Rodzice zgodzili się na profilaktyczne podanie dzieciom antybiotyku, na diagnostykę zakażenia i doustne podanie wit. K. Z uwagi jednakże na przedwczesny poród i stan zdrowia dzieci, rodzice w obawie o stan noworodków w pierwszym okresie po porodzie odmówili szczepień. Spotkało się to ze zbyt daleko idącą reakcją części personelu. Pomimo że niektórzy lekarze szpitala podzielali ich pogląd szpital zgłosił rodzinę do sądu rodzinnego. Na skutek zgłoszenia rodzinę w szpitalu odwiedziło dwóch kuratorów. Jednym z zarzutów wobec matki była nieświadomość ciąży bliźniaczej. Badania robione podczas ciąży (dokumentacja badań znajduje się w aktach sprawy) nie wykazały jednak wystąpienia ciąży bliźniaczej, więc trudno winić rodziców dzieci za brak tej świadomości. Fundacja złożyła do sądu rodzinnego w obronie praw rodziców opinię Amicus Curiae. Czekamy na pozytywne zakończenie sprawy.

Matka z zawodu pielęgniarka, samotnie wychowująca trzynastoletnią córkę została zgłoszona przez szkołę do MOPS-u z powodu pozostawiania dziecka samego w domu podczas gdy ona pracowała w szpitalu w systemie dwuzmianowym. Córka miała wówczas kontakt telefoniczny z mamą. Historia zaczęła się w momencie wypisania córki z religii. Oburzona tym faktem babcia, postanowiła skarżyć na swoja córkę w szkole i buntować wnuczkę przeciwko matce. Dziecko zaczęło uciekać do babci. Matka zwróciła się do pedagog w szkole o rozmowę z dzieckiem z nadzieją, że ta wpłynie pozytywnie na nie i zaniecha ucieczek do babci. Po rozmowie z dzieckiem pedagog wezwała do szkoły matkę i zarzuciła jej, że dziecko jest porzucane i samo zostaje w domu. Nie pomogły tłumaczenia, że córka jest cały czas pod telefonem, kiedy matka jest w pracy. Kolejny zarzut to że dziecko nie je mięsa i przez to jest szczupłe oraz to że nie ma telewizora i nie ma łyżew. Z tego powodu uczennica jest nieszczęśliwa. Pedagog zgłosił rodzinę do MOPS-u. Jedynie wychowawca na rozmowie z matką przyznał, że szkoła zareagowała nieadekwatnie do sytuacji. Koordynator Telefonu Wsparcia poinformował matkę o przysługujących jej prawach i zalecił badania na potwierdzenie, że dieta wegetariańska nie szkodzi córce. Matka poprosiła o pomoc w opiece nad córką dziadka ze strony ojca biologicznego dziewczynki. Po zebraniu zaświadczeń lekarskich i opinii oraz zapewnieniu opieki dziewczynce w porach dyżuru matki, sprawa zatrzymała się na kontroli pracowników socjalnych. Dzięki pomocy Fundacji rodzina uniknęła sądu rodzinnego.

Sprawozdanie styczeń 2018

Sprawozdanie z działalności TELEFONU WSPARCIA RODZICÓW,
1-31 stycznia 2018
Liczba zgłoszeń: 19
Zgłoszenia rodzin, którym odebrano dzieci: 5
Zgłoszenia rodzin, którym grozi odebranie dzieci: 10
Zgłoszenia osób mających problemy z instytucjami państwowymi: 4

Szczegółowy opis wybranych historii:
Rodzice dziecka orzeczeniowego chorego na atopowe zapalenie skóry, zgłosili się do Fundacji o pomoc. Z powodu częstych nieobecności dziecka w szkole, dyrekcja zawiadomiła MOPS w celu zbadania sytuacji rodzinnej. Wśród zarzutów czytamy, że matka dała dziecku cukierka. Matka zwraca uwagę na fakt, że szkoła krytykuje ją nie wgłębiając się w aktualną sytuację zdrowotną ucznia. Matka tłumaczy szkole powód podania cukierka, „przed badaniami dziecko musi wszystko jeść, żeby badania były wiarygodne, takie są zalecenia lekarza”. Szkoła od początku rozpoczęcia edukacji dziecka straszy matkę wszczęciem procedury Niebieskiej Karty. Kiedy dziecko poszło do szkoły trudniejsza stała się pielęgnacji ciała na bieżąco przez matkę, co było konieczne przy pękającej i suchej skórze. Dziecko cierpiało nawet w nocy, bo popękana skóra nie pozwalała spać. Z powodu nieprzespanych nocy, rano dziecko zmęczone szło do szkoły. Dodatkowo dziewczynka schudła z powodu diety bardzo ograniczającej jadłospis. Z powodu kłopotów zdrowotnych dziewczynka opuszczała zajęcia szkolne. Szkoła zaczęła się interesować sytuacją rodziny i zaczęła wzywać rodziców na rozmowy. Doszukiwała się przyczyn pogorszenia stanu zdrowia dziecka w rodzinie. Niepokój i oburzenie rodziców wzbudziło podważanie diagnozy lekarzy specjalistów przez psychologa i pedagoga szkolnego. Obie panie twierdziły, że to nadopiekuńczość matki jest powodem dolegliwości dziecka. Wychodząc poza swoje kompetencje, bez zgody rodziców przepytywały uczennicę w szkole o sytuację rodzinną, ponadto wzywały matkę, dopytując o bardzo prywatne życie, z kim żyje, jaka jest jej przeszłość, jaka jest sytuacja materialna rodziny, prosiły o pokazanie zdjęć ciała dziecka. Dziecko wracało wystraszone ze szkoły. Rodzice za radą koordynatora Telefonu Wsparcia rozpoczęli korespondencję w formie pism kierowanych do dyrekcji, o wyjaśnienia powodów tak drastycznej ingerencji w ich rodzinę, z prośbą o podanie podstaw prawnych na których oparte są działania szkoły. Fundacja interweniowała w szkole co spowodowało, że przedstawiciele szkoły znacznie zmienili stosunek do rodziców, psycholog i pedagog zaprzestały straszenia rodziców MOPS-em i sądem rodzinnym.

Rodzina wielodzietna z Konstancina Jeziorna zwróciła się do Fundacji z prośbą o interwencję u władz miasta o zamianę mieszkania z zasobów gminy na większe. Rodzina wraz z szóstką dzieci mieszka w lokalu na zaledwie 32 m², z czego powierzchnią użytkową stanowi jedynie 16 m. kw. Problemem jest również grzewczy piec umieszczony w ich pokoju na skutek czego może dojść do zatrucia czadem. Budynek poza brakiem ogrzewania nie posiada ciepłej wody. W mieszkaniu panuje wilgoć co sprzyja powstawaniu grzyba i pleśni. Zupełny brak miejsca na naukę i zabawę utrudnia prawidłowy rozwój dzieci. Kąpiele członków rodziny odbywają się w plastikowej wanience. 12 metrowa kuchnia jest jednocześnie sypialną rodziców. Rodzice obawiają się ingerencji instytucji w rodzinę z uwagi na złe warunki mieszkaniowe. Fundacja wywalczyła u władz większe mieszkanie dla rodziny. Lokal jest do remontu, więc rodzina musi jeszcze poczekać na wykończenie mieszkania.

Do Fundacji zgłosiła się mama niemowlęcia, której w trakcie spaceru odebrano dziecko, karmione jeszcze piersią. Odebrania dokonali urzędnicy na mocy decyzją sądu w Tarnobrzegu w grudniu ub.r. Dziecko zostało umieszczone w pieczy zastępczej. Przez miesiąc matka nie otrzymała informacji gdzie przebywa dziecko, pomimo, że odwiedzała codziennie sąd, PCPR i MOPR. W sądzie uzyskiwała informację, że sędzia rozpoznaje wniosek matki o kontakty z dzieckiem i przez to matka była pozbawiona dostępu do akt sprawy. W pozostałych instytucjach urzędnicy nie informowali matki o miejscu pobytu dziecka. Fundacja zwróciła się do tamtejszego PCPR-u, MOPR-u, Sądu Rodzinnego o natychmiastowe powiadomienie matki o miejscu pobytu dziecka, jednocześnie informując o tym fakcie Ministerstwo Sprawiedliwości i Ministerstwo Rodziny. Niedopuszczalnym było aby nikt nie przekazał kobiecie informacji gdzie dziecko znajduje się, ani sąd ani PCPR. Fakt ten źle świadczy o współpracy Sądu z PCPR, do której obie instytucje zobowiązane są przepisami prawa. Niezależnie od powodów zabezpieczenia dziecka na czas rozprawy, matka miała pełne prawo do informacji o miejscu pobytu dziecka, stanie zdrowia, tym bardziej, że dziecko zostało oderwane od piersi matki. Po interwencji Fundacji natychmiast powiadomiono, że dziecko znajduje się w rodzinie zastępczej. Koordynator pouczył kobietę o tym, jak ma uzyskać możliwość kontaktów z córką. Podczas sprawowania opieki rodzina zastępcza ma obowiązek utrzymywania kontaktów z rodziną naturalną w celu podtrzymywania więzi biologicznych i emocjonalnych łączących dziecko z matką. Kobieta mogła odwiedzić swoją córkę i ustalić terminy kontaktów. Z pomocą Fundacji został złożony wniosek o ustanowienie rodziną zastępczą babci do czasu zakończenia sprawy trwającej w sądzie rodzinnym.